Moje oczy są dziś głodne koloru. Próbuję tworzyć, ale z chorymi dziećmi w domu to jest niezwykle trudne. Pomiędzy byciem koniem, pieskiem różowym i rysowaniem mommy long legs podziwiam prace innych artystów.  Są takie, które gdy zobaczę aż zgina mnie z zachwytu. Wywołują emocje, mogłabym patrzeć na nie godzinami, analizuję jak powstały…

Dzisiaj trafiłam na twórczość George’a Shipperley’a (https://www.georgeshipperley.com). Rysuje (a może maluje?) on olejnymi pastelami.  Nie wyobrażam sobie jego prac w innej technice. Od wielu z nich nie mogę oderwać wzroku. Podobają mi się kompozycje i jakieś takie spojrzenie na świat jakim i  ja go widzę. Sama na moich pracach nie potrafię jeszcze tego przekazać. Wpatrując się w te jesienne czuję orzechowy zapach opadłych liści, wilgoć gałęzi, piwniczny zapach mglistego poranka… Ciszę późnojesiennego lasu… Kolory, kolory widzę tak samo- niebieskawe i żółte obwódki wokół pni drzew na śniegu, plamki słońca pomiędzy gałęziami, czerwień liści rysująca linię horyzontu…

Moją uwagę zwróciły też bukiety kwiatów- kompozycja, kolor, smak, achhh…

„Inspiruje mnie poezja natury, zwłaszcza drzew i ich relacji ze sobą. Moją strategią jest wypracowanie dobrej harmonii kolorów z małymi szczegółami. Dosłowne oddanie całej historii nie jest tak ciekawe, jak umożliwienie widzowi użycia wyobraźni” – George Shipperley

Powyższe słowa artysty są idealnym streszczeniem jego twórczości. Bardzo dziękuję za możliwość interpretacji, za możliwość użycia wyobraźni. Takie prace kocham najbardziej. Poniżej kilka prac artysty, choć polecam samodzielnie pogrzebać w internecie w poszukiwaniu ich.