Ostatni czas obfituje dla mnie w różnorakie zajęcia. Do niedawna było to dla mnie nie lada wyzwanie, by jednego dnia malować obrazy, poprowadzić jakieś warsztaty lub zrobić sesję zdjęciową, czasem jeszcze iść do pszczół, a jednocześnie zająć się dziećmi, porozwozić i poprzywozić ze szkoły; zakupy, obiad, etc.
Weszłam na jakiś nowy level stanu umysłu, przeskakuję z jednego w drugie płynnie i bezboleśnie. Najtrudniejsze dla mnie było błyskawiczne strojenie się na rysowanie i malowanie i robienie tego szybko.
KONIE
W działce 'końskiej’ zajmuję się u nas wyjazdami w teren. Nie uczę już jazdy konnej, nie kręci mnie to, wolę robić to, co lubię. Wiosna wybuchła, jest przepięknie, jeździmy i po lasach i po polnych drogach- wielokilometrowe trasy znikają pod kopytami koni.
O koniach opowiadam też dzieciom z trzcielskiego przedszkola 🙂
SZTUKA I RĘKODZIEŁO
Wreszcie się uruchomiłam. Miałam kilka miesięcy przestoju z rysowaniem i malowaniem. Zdarzało się sporadycznie coś potworzyć, ale bez satysfakcji. Jak się na co dzień ręki nie ćwiczy to nic z tego nie wychodzi. Wzięłam tyłek w troki i mimo przysłowiowego bólu zadu w warunkach wszelkich od komfortu dalekich, choć w zeszycie w pozornie wolnych chwilach zaczęłam rysować (a więc gdy dzieciaki są na jakichś zajęciach, a ja czekam pod drzwiami, gdy na kogoś z czymś czekam itp.) I udało się. Tworzę nowe obrazy, które niedługo pokażę.
Zrodziła mi się też nowa współpraca z Ostoją Chobienice w postaci zajęć z malowania przy winie. Na początku w ogóle nie mogłam tego pokleić- bo malowanie traktuję jako pracę, a praca plus alkohol- jakoś nie kojarzyło mi się to dobrze. Na szczęście szybko zrozumiałam, że na tych zajęciach nie chodzi głównie o naukę i tworzenie oryginalnych prac, tylko o spędzenie czasu w miłym gronie i przy okazji namalowania czegoś. Może ten wątek za bardzo spłyciłam, ale sprawia mi przyjemność prowadzenie takich zajęć i miło mi, kiedy innym wychodzi. Bo w grupie zawsze są osoby, które chcą pomalować, pouczyć się, ale są i takie, które chcą się pobawić i malują co chcą.
W ostatnim czasie poprowadziłam też zajęcia dla dzieci w bibliotekach w Trzcielu i Brójcach. Pierwsza część zajęć dotyczyła tego, czym żywią się konie (w nawiązaniu do mojej książki dla dzieci) a druga cześć to były warsztaty z komiksowego rysowania koni. Bawiliśmy się- dzieci mówiły jaką emocję konia mam narysować, a potem krok po kroku rysowali za mną. Byłam zaskoczona jak dzieciaki świetnie obserwują i radzą sobie z rysowaniem koni.
PASIEKA
Od 4 lat mieszkają u nas pszczoły. W pierwszym roku mój tata przywiózł do nas 3 rodziny pszczele, obecnie jest ich 8. Wraz z pszczołami przekazał mi wiedzę i sprzęt do prowadzenia pasieki. Wielu może powiedzieć- co to za pasieka- to tylko 8 rodzin, ale zapewniam, że jest przy nich co robić, a za dobrą opiekę pszczoły bardzo się odwdzięczają. Prawdą jest też to, że pożytki są tu dość słabe i by zajmować się tutaj pszczelarstwem na większą skalę, trzeba by mieć pasiekę wędrowną.
Moja ma charakter stacjonarny, a miód z Jasieńca jest wyjątkowo smaczny i aromatyczny- wiedzą o tym ci, którzy go konsumują.
Z pasieką wiąże się też u mnie to, że ok. 1,5 roku temu za sprawką Agnieszki Mazurek ( Sery ze Świerkowej Doliny), weszłam w skład konsorcjum rolniczego SMAKujemy Lubuskie w ramach krótkich łańcuchów dostaw, gdzie oferuję miody.
Ze środków, które otrzymałam z tej współpracy, wyremontowane zostało pomieszczenie, w którym powstała pracownia pszczelarska i magazyn.
Tegoroczny 'sezon’ pszczelarski nie zaczął się łatwo. Pierwszy miód pszczoły zjadły podczas ostatnich dwóch zimnych tygodni, a wyczekiwanego miodu akacjowego raczej nie będzie- robinie zmarzły podczas ostatniego przymrozku…
Mimo to wierzę w moc samoregeneracji przyrody i to, że pszczoły choć dla siebie przyniosą trochę zapasów 🙂
INWESTYCJA W SIEBIE
Priorytetem jest dla mnie wyskrobanie czasu na dokształcanie się. Pomaga mi w tym Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Kalsku. Pracują tam bardzo zaangażowane i pomysłowe dziewczyny. Szkolenia organizowane przez LODR nie są organizowane po to, by jakieś tam były, tylko trafiają w zapotrzebowanie lokalnych rolników i producentów.
W marcu byłam na szkoleniu pszczelarskim, a w ubiegłym tygodniu na szkoleniu z przedsiębiorczości w agroturystyce. Naprawdę doceniam wartość odświeżenia i zdobywania nowej wiedzy!
A na koniec mam zaproszenie- 19 maja 2024r. o Pracowni w lesie opowiem w ramach Strefy Wiedzy na Targach Rolniczych w Gliśnie. Zapraszam serdecznie 🙂