Można powiedzieć, że jesień w tym roku rozpieszcza temperaturą, bo poza kilkoma drobnymi przymrozkami w dzień jest ciepło. Liście wybarwiły się już na początku października i do dziś część z nich zachwyca kolorami.
W pracowni zawitały kolorory związane z tą porą roku. Zaczęłam malować obraz- portrt konia z prakiem, który z grzywą i liściami będzie się mieszał w jesiennej kompozycji.

Realizuję też zamówienia, które pojawiły się w ostatnim czasie- ta praca nie idzie mi tak swobodnie jak własne realizacje- tu poza własnymi odczuciami pod uwagę muszę wziąć oczekiwania zamawiającego- stąd trochę dłuższy proces twórczy.
Prawie codziennie jeżdżę na Ganciku, wspaniały jest, jeszcze ja w mojej jeździeckiej edukacji muszę się wiele nauczyć, by jaśniej tłumaczyć mu o co mi chodzi. Weekendowo jeździmy w tereny, objadamy przydrożne jabłonie i inne owoce, które wpadną nam w dłonie. Podziwiamy tutejsza przyrodę, a jest co- lubuskie lasy zachwycają.


Cieszy mnie mój ogródeczek, mimo, że już koniec października wciąż można w nim coś znaleźć: rzodkiewki, czarną rzodkiew, kapustę pak choi, sałatę, dynie…







W miniony piątek zrobiłam też zdjęcia dla Ostoi Chobienice do nowej karty w restauracji Rządcówka. Jedzenie tam i z wyglądu i w smaku to prawdziwa sztuka. Uwielbiam te chwile gdy i ja mogę czegoś skosztować! Każdy znajdzie tam coś dla siebie, popatrzcie tylko:


